Zacznę od te­go, że du­że ekra­ny w smart­fo­nach mnie nie prze­ra­ża­ją. Niech po­twier­dze­niem tych słów bę­dzie fakt, że by­łem po­sia­da­czem (za­raz po pre­mie­rze) pierw­sze­go Galaxy Note’a z wy­świe­tla­czem o prze­kąt­nej 5,3” w for­ma­cie 16:10, co dziś już nie ro­bi żad­ne­go wra­że­nia, ale wte­dy był ni­czym ta­blet. Świetnie od­naj­dy­wa­łem się z więk­szym niż w kon­ku­ren­cji ekra­nem, ale je­go na­stęp­cy (Note 2 i Note 3) nie­zbyt mnie do sie­bie prze­ko­na­li, dla­te­go też prze­sia­dłem się na „ma­lut­kie­go”, pię­cio­ca­lo­we­go Nexusa 5. Czysty Android był faj­nym do­świad­cze­niem, moż­na by rzec, że sta­łem się je­go fa­nem. Prawda by­ła jed­nak nie­co in­na. Stałem się nie fa­nem, a nie­wol­ni­kiem. Gdy so­bie przy­po­mnę nie­co po­nad dwu­let­nią przy­go­dę z Nexusem oka­zu­je się, że ROM od Google’a go­ścił tam w su­mie mo­że ze 3 ty­go­dnie. Pozostały okres to róż­ne cu­stom ROMy, któ­re spra­wia­ły, że czy­sty Android sta­wał się bar­dziej uni­wer­sal­ny. Później na­stą­pi­ła prze­siad­ka na Mi5, gdzie ekran „urósł” o ko­lej­ne 0,2”. Po pół­to­rej ro­ku stwier­dzi­łem, że czas prze­siąść się na coś nie­co więk­sze­go.

Szybki przegląd rynku i wybór

Rynkiem obec­nie rzą­dzą kon­struk­cje oko­ło 5,5 ca­lo­we. W ta­kich urzą­dze­niach też za­czą­łem się roz­glą­dać. Samsungi szyb­ko od­pa­dły ze wzglę­du na za­krzy­wio­ne bocz­ne kra­wę­dzie (Note 8 ro­bi kro­czek ku nor­mal­no­ści), a G6 wy­glą­dał bar­dziej na kon­cept (to­por­ny de­sign, ze­szło­rocz­na spe­cy­fi­ka­cja i apa­ra­ty gor­sze niż G5), niż pro­dukt fi­nal­ny. Wtedy OnePlus za­pre­zen­to­wał no­wy mo­del 5. Wydawało mi się, że to coś ide­al­ne­go dla mnie. Pięć i pół ca­lo­wy ekran, apa­rat na­dą­ża­ją­cy za to­po­wy­mi kon­struk­cja­mi, do­bra spe­cy­fi­ka­cja i sys­tem opar­ty na kon­cep­cji czy­ste­go Androida wzbo­ga­co­ny o wie­le faj­nych uspraw­nień, spra­wia­ją­cych, że żon­glo­wa­nie cu­stom ROMami mo­że oka­zać się zbęd­ne.
Pierwsze te­sty, któ­re po­ja­wi­ły się w sie­ci za­czę­ły mnie utwier­dzać w prze­ko­na­niu, że do­brze kom­bi­no­wa­łem i to po­mi­mo drob­nych pro­ble­mów na ja­kie na­ty­ka­li się re­cen­zen­ci. OnePlus 5 to smart­fon „uszy­ty” tak jak­by dla mnie stwier­dzi­łem wte­dy. Postanowiłem, ku­pu­ję. Z ra­cji bra­ku sta­nu ma­ga­zy­no­we­go ca­łość prze­cią­ga­ła się. W mię­dzy­cza­sie mój ko­le­ga Apolinary sam się w „piąt­kę” wy­po­sa­żył a pa­rę ty­go­dni póź­niej, wy­bie­ra­jąc się na urlop do cie­płych kra­jów, po­sta­no­wił nie brać ze so­bą smart­fo­na. Szybko pod­chwy­ci­łem te­mat i po­pro­si­łem go o udo­stęp­nie­nie mi swo­je­go eg­zem­pla­rza, po to, abym mógł się za­po­znać ze sprzę­tem za­nim mój eg­zem­plarz do mnie do­trze. Apolinary zgo­dził się a ja roz­po­czą­łem za­ba­wę, któ­ra szyb­ko oka­za­ła się kosz­ma­rem.

Pierwsze wrażenia, ekran, wydajność, euforia, koszmar

Pierwszy kon­takt oka­zał się po­zy­tyw­ny. Co praw­da te­le­fon nie ocza­ro­wał mnie ani wy­glą­dem, ani tym bar­dziej ja­ko­ścią wy­ko­na­nia jak Mi5, ale by­ło na­praw­dę nie­źle. Co praw­da me­ta­lo­wa obu­do­wa spra­wia­ła dziw­ne wra­że­nie i by­ła cho­ler­nie śli­ska, ale ogól­ny wy­dźwięk ca­ło­ści był do­bry. Szybko uzy­ska­łem w mia­rę do­bry chwyt i za­czą­łem za­głę­biać się w OnePlus 5. Po szyb­kiej kon­fi­gu­ra­cji i do­sto­so­wa­niu smart­fo­na pod sie­bie, za­czą­łem ba­wić się opro­gra­mo­wa­niem. Ostatni „czy­sty” Android, z któ­rym mia­łem do czy­nie­nia to wer­sja Marshmallow. Zmian wie­le nie do­strze­głem, ale szyb­ko spodo­ba­ły mi się do­dat­ki ser­wo­wa­ne przez OnePlus w swo­im wa­rian­cie Andorida w po­sta­ci HydrogenOS. Im dłu­żej jed­nak mia­łem przed so­bą no­we­go OnePlus’a tym mniej po­do­bał mi się ekran. Rozmiar i roz­dziel­czość by­ły na­praw­dę bez za­rzu­tu. W koń­cu sam ta­kie­go roz­mia­ru chcia­łem, a roz­dziel­czość, po­mi­mo, że nie naj­wyż­sza to w zu­peł­no­ści wy­star­cza­ją­ca i kom­for­to­wa. Problemem oka­zał się typ ekra­nu czy­li AMOLED. Wiele ra­zy w swo­ich te­stach pi­sa­łem, że lu­bię ekra­ny amo­le­do­we. W smart­fo­nach są na­praw­dę czymś su­per. Tutaj jed­nak wy­raź­nie wi­dzia­łem, że to kon­struk­cja „wie­ko­wa” i od­sta­ją­ca od obec­nej czy na­wet po­przed­niej ge­ne­ra­cji or­ga­nicz­nych wy­świe­tla­czy. Biel nie­bie­ska­wa, sza­ro­ści wpa­da­ją­ce w gra­nat, ko­lo­ry ja­kieś ta­kie nie­na­tu­ral­ne i ma­ło na­sy­co­ne jak na amo­le­do­wą kon­struk­cję. Czułem się tak jak­bym pa­trzył na pierw­sze AMOLEDy. Dodatkowo, ten jelly-scrolling spo­wo­do­wa­ny mon­ta­żem ekra­nu do „gó­ry no­ga­mi”. Był to pierw­szy drob­ny zgrzyt, któ­ry jed­nak mia­łem na­dzie­ję, że kie­dy już się przy­zwy­cza­ję, prze­sta­nie mnie draż­nić. Był to też pierw­szy raz, kie­dy stwier­dzi­łem, że jed­nak lep­szym wy­bo­rem jest na­praw­dę bar­dzo do­bry IPS (choć­by ta­ki jak w Mi5, któ­re­go wa­dą są tyl­ko ką­ty wi­dze­nia po sko­sie) niż śred­ni ekran w tech­no­lo­gii AMOLED. Zostawiając za so­bą kwe­stię ekra­nu, sku­pi­łem się na wy­daj­no­ści. Ta by­ła na­praw­dę re­we­la­cyj­na. Wszystko by­ło ła­do­wa­ne w oka mgnie­niu, a o żad­nych za­sto­jach mo­wy być nie mo­gło. Dodatkowo no­wy Snapdragon 835 oka­zu­je się chi­pem z ma­łym ape­ty­tem na ener­gię, spra­wia­jąc, że smart­fon ni­gdy nie sta­wał się cie­pły, a ba­te­ria po­zwa­la­ła mi na dzień spo­koj­nej pra­cy z ekra­nem włą­czo­nym przez 4-5 go­dzin. Z wy­daj­no­ści by­łem za­do­wo­lo­ny, ale ta­kiej też ocze­ki­wa­łem. Trudno mi by­ło my­śleć, aby smart­fon o ta­kiej spe­cy­fi­ka­cji i nie­prze­sad­nie roz­bu­do­wa­nym sys­te­mie spra­wiał kło­po­ty z wy­daj­no­ścią. Pomijając ekran, wszyst­ko wy­da­wa­ło się być „baj­ką”. Można po­wie­dzieć, że wpa­dłem w eu­fo­rię i ab­so­lut­nie nic nie za­po­wia­da­ło nad­cho­dzą­ce­go kosz­ma­ru.

Te wszyst­kie opi­sa­ne pierw­sze wra­że­nia i eu­fo­ria to efekt 2 dni in­ten­syw­nej za­ba­wy OnePlus 5. To by­ło na ty­le ma­ło cza­su, że nie za­uwa­ży­łem pro­ble­mu z mo­du­ła­mi łącz­no­ści. Połączenie Wi-Fi od cza­su do cza­su by­ło zry­wa­ne, ale tłu­ma­czy­łem to so­bie pro­ble­ma­mi z mo­im ro­ute­rem. Zmieniłem spo­sób my­śle­nia, kie­dy pod­łą­czy­łem sprzęt do ze­sta­wu w sa­mo­cho­dzie via Bluetooth. Połączenie to zno­wu by­ło nie sta­bil­ne. Postanowiłem za­cząć drą­żyć te­mat. Szybko przy­po­mnia­łem so­bie, że te drob­ne pro­ble­my na ja­kie na­ty­ka­li się re­cen­zen­ci, to by­ły wła­śnie po­dob­ne przy­pad­ki. Wtedy tłu­ma­czy­li oni, że naj­praw­do­po­dob­niej pro­ble­my te zo­sta­ną roz­wią­za­ne wraz z ko­lej­ny­mi ak­tu­ali­za­cja­mi opro­gra­mo­wa­nia do mo­du­łu ra­dio. Zacząłem „te­sty” na wła­sną rę­kę. Wyposażyłem się w pięć róż­nych ro­ute­rów, róż­nych firm i z róż­nych seg­men­tów. Efekt? Wystarczyło od­da­lić się do po­ko­ju obok aby po­łą­cze­nie sta­wa­ło się nie­sta­bil­ne, a po­wiem tyl­ko, że Mi5 ła­pa­ło okrusz­ki sie­ci Wi-Fi po­za do­mem i je­śli już się pod­łą­czy­łem na ze­wnątrz do sie­ci do­mo­wej i nie zmie­nia­łem miej­sca to po­łą­cze­nie trzy­ma­ne by­ło wzo­ro­wo. Wspomnę tyl­ko, że Mi5 wca­le też nie jest smart­fo­nem z re­we­la­cyj­ny­mi an­te­na­mi, a jed­nak nie miał pro­ble­mów. Poszedłem krok da­lej. Postawiłem hot­spo­ty Wi-Fi na dwóch smart­fo­nach: Mi5 i Galaxy S7. Efekt? Po od­da­le­niu od sie­bie OnePlus 5 i hot­spo­ta na od­le­głość pra­wie 5 me­trów za­czę­ły się pro­ble­my ze sta­bil­no­ścią. A co z Bluetooth? Też nie­we­so­ło. Próba w in­nym sa­mo­cho­dzie by­ła w po­ło­wie uda­na. Co praw­da uda­ło mi się usta­lić sta­bil­ne po­łą­cze­nie dla mul­ti­me­diów, ale kom­pu­ter po­kła­do­wy po­ka­zy­wał błąd urzą­dze­nia w chwi­li kie­dy chcia­łem pod­piąć rów­nież roz­mo­wy pod blu­eto­oth. Ostatnim „te­stem” ja­ki prze­pro­wa­dzi­łem to pod­łą­cze­nie OnePlus 5 do ze­sta­wu ki­na do­mo­we­go i od­twa­rza­nie mu­zy­ki via blu­eto­oth. Udało się to bez­pro­ble­mo­wo, do cza­su, aż nie odło­ży­łem smart­fo­na na ła­wę od­wrot­nie (gór­ną kra­wę­dzią w mo­ją stro­nę, dol­ną w stro­nę ze­sta­wu ki­na do­mo­we­go). Zmiana po­ło­że­nia an­te­ny spo­wo­do­wa­ła „szar­pa­nie” od­twa­rza­nia. „Testy” te trwa­ły dwa dni. W mię­dzy­cza­sie po­bra­łem jed­ną ak­tu­ali­za­cję OTA, któ­ra w tym aspek­cie nic nie po­pra­wi­ła (naj­więk­szą no­wo­ścią by­ło EIS w 4K, któ­re swo­ją dro­gą dzia­ła do­brze). Euforia, któ­rą po­cząt­ko­wo prze­ży­wa­łem sta­ła się praw­dzi­wym kosz­ma­rem. Problem z łącz­no­ścią oka­zał się na ty­le du­ży, że unie­moż­li­wiał roz­sąd­ną pra­cę gdzie­kol­wiek po­za wa­run­ka­mi do­mo­wy­mi. OnePlus 5 był ma­ło uży­wal­ny w sa­mo­cho­dzie, a we wszyst­kich miej­scach, gdzie nie mia­łem bez­po­śred­nie­go do­stę­pu do ro­ute­ra oka­zy­wał się kom­plet­nie nie uży­wal­ny. Brak sta­bil­ne­go po­łą­cze­nia z Wi-Fi po­wo­do­wał co chwi­la prze­łą­cza­nie się na da­ne mo­bil­ne co wraz z dzia­ła­ją­cym w tle cią­głym ska­no­wa­niem sie­ci bez­prze­wo­do­wych po­wo­do­wa­ło za­uwa­żal­ne dre­na­że ba­te­rii. Koszmar, przez któ­ry te­le­fon po 4 dniach od pierw­sze­go uru­cho­mie­nia od­sta­wi­łem do szu­fla­dy.

Rozczarowanie

Problemy, któ­re na­po­tka­łem, oka­za­ły się nie być po­je­dyn­czym przy­pad­kiem. Oprócz re­cen­zen­tów, któ­rzy mie­li po­dob­ne pro­ble­my w swo­ich eg­zem­pla­rzach „pra­so­wych”, na róż­nych fo­rach moż­na spo­tkać po­dob­ne la­men­ty nie­za­do­wo­lo­nych użyt­kow­ni­ków. OnePlus twier­dzi, że pro­blem nie ist­nie­je, za­śle­pie­ni fa­ni, mó­wią, że ten typ tak ma, a wi­na naj­praw­do­po­dob­niej le­ży po stro­ni użyt­kow­ni­ka i je­go in­fra­struk­tu­ry sie­cio­wej, ale praw­da jest in­na. Niestety cięż­ko mi stwier­dzić, czy to pro­blem software’owy czy sprzę­to­wy. Jeśli ten pierw­szy, to daw­no po­wi­nien być już roz­wią­za­ny. Wiele za­tem wska­zu­je, że to pro­blem sprzę­to­wy. Skoro jed­nak nie jest to pro­blem glo­bal­ny, mo­że się oka­zać, że mo­du­ły ra­dio są spraw­ne, a pro­ble­mem jest pod­łą­cze­nie an­ten. Po po­wro­cie Apolinarego po­sta­no­wi­łem pod­py­tać go o je­go do­świad­cze­nia w tym te­ma­cie. Stwierdził on, że ow­szem cza­sa­mi zda­rza mu się ze­rwa­ne po­łą­cze­nie Wi-Fi, ale al­bo po chwi­li wra­ca, al­bo on prze­no­si się bli­żej ro­ute­ra, ge­ne­ral­nie nie prze­szka­dza mu to, a blu­eto­otha nie uży­wa. Starałem się go na­mó­wić na re­kla­mo­wa­nie urzą­dze­nia, ale stwier­dził, że nie wi­dzi po­trze­by roz­sta­wa­nia się z „piąt­ką”, a na proś­by cho­ciaż­by zgło­sze­nia ta­kie­go pro­ble­mu (nie re­kla­mu­jąc je­go wa­dy), nie by­ło je­go re­ak­cji. Być mo­że użyt­kow­ni­ków bo­ry­ka­ją­cych się z po­dob­ny­mi pro­ble­ma­mi jest wię­cej, ale nie wszyst­kim to prze­szka­dza. Ważne jed­nak aby mieć świa­do­mość, że błąd i pro­blem to rze­czy, o któ­rych na­le­ży in­for­mo­wać, na­wet je­śli nam nie prze­szka­dza­ją. Tylko wte­dy pro­du­cen­ci, bę­dą w sta­nie do­star­czyć nam pro­duk­ty wol­ne od wad. Problemy z mo­du­ła­mi łącz­no­ści ja­kie na­po­tka­łem pod­czas tej czte­ro­dnio­wej przy­go­dy spra­wi­ły, że bar­dzo szyb­ko wy­le­czy­łem się z po­sia­da­nia OnePlus 5. Szkoda bo za­po­wia­da­ło się na­praw­dę nie­źle. Przesiadka na OnePlus 5 jest już w mo­im przy­pad­ku wy­klu­czo­na, ale nie tyl­ko ze wzglę­du na pro­ble­my. Zdaję so­bie spra­wę, że być mo­że źle tra­fi­łem. Nie wy­klu­czam za­tem, że w przy­szło­ści być mo­że prze­te­stu­ję na po­waż­nie OnePlus 5, ale tyl­ko wte­dy je­śli do­sta­nę do te­stów eg­zem­plarz wol­ny od wad. Nie chciał­bym, aby re­cen­zja te­go skąd­inąd na­praw­dę faj­ne­go smart­fo­na, zo­sta­ła przy­ćmio­na przez po­waż­ne pro­ble­my z łącz­no­ścią. Prawdziwym po­wo­dem dla któ­re­go OnePlus 5 nie bę­dzie mo­im sprzę­tem są smart­fo­ny z ekra­na­mi o bar­dziej przy­ja­znych pro­por­cjach (np. 18:9) i do­brze zop­ty­ma­li­zo­wa­nych przed­nich pa­ne­lach, jak cho­ciaż­by Mi MIX2, któ­ry za­chwy­ca mnie nie tyl­ko ekra­nem ale i do­syć kom­pak­to­wą bry­łą, nie więk­szą niż ta OnePlus 5, spra­wia­jąc, że wy­god­ne ko­rzy­sta­nie ze smart­fo­na wznio­sło się o po­ziom wy­żej.

Spodobał Ci się ten wpis? Podziel się nim: