Po ostat­nim te­sto­wa­nym przeze mnie Note 4X z wielką nie­cier­pli­wo­ścią cze­ka­łem na mniej­szego przed­sta­wi­ciela se­rii Redmi. Xiaomi od paru lat znane jest ze swo­jej po­li­tyki, która ba­zuje na chęt­nym i czę­stym pre­zen­to­wa­niu co­raz to now­szych mo­deli. Bałagan pa­nu­jący w port­fo­lio chiń­skiego pro­du­centa jest duży, wg mnie zde­cy­do­wa­nie za duży. Nie spra­wia to jed­nak, że któ­ry­kol­wiek z mo­deli Xiaomi jest mało po­pu­larny. To jest ewe­ne­ment, ale każdy z mo­deli, na swój spo­sób, cie­szy się za­in­te­re­so­wa­niem. Tym ra­zem w moje ręce wpadł smart­fon z ni­skiej półki ce­no­wej. Mowa o bu­dże­to­wym pro­duk­cie Xiaomi Redmi 4X. Słuchawka ta urze­kła mnie od sa­mego po­czątku. Nie po­tra­fię do­kład­nie po­wie­dzieć czemu, ale ko­rzy­stało mi się z tego smart­fonu nie­zwy­kle przy­jem­nie, a jakby nie było, to jest w tym wszyst­kim naj­waż­niej­sze.

Design, ergonomia i jakość wykonania

Redmi 4X do­stępny jest w trzech wer­sjach ko­lo­ry­stycz­nych: czar­nej (full black), złoto-bia­łej i ró­żowo-bia­łej (gdzie pierw­szy z ko­lo­rów to tył, a drugi to przód urzą­dze­nia). W skrom­nym, bia­łym, kar­to­no­wym opa­ko­wa­niu oprócz smart­fonu znaj­dziemy nową, od­świe­żoną białą ła­do­warkę 5V/​2A (wtyczka sie­ciowa typu A), biały ka­bel USB typu A do microUSB, mi­ni­ma­li­styczną in­struk­cję i na­rzę­dzie do wyj­mo­wa­nia tacki SIM. Przymiotnik biały nie bez przy­czyny się tu­taj po­ja­wił. Dotychczas ła­do­warki i ka­ble były czarne,  tym ra­zem w no­wej kon­struk­cji ła­do­warki, Xiaomi po­sta­no­wiło zmie­nić rów­nież ko­lor, co po­zy­tyw­nie wpływa na od­biór tego ubo­giego ze­stawu. Ja oprócz tego mia­łem do­ło­żoną przej­ściówkę sie­ciową z wtyczką sie­ciową typu C. Zestaw jest mi­ni­ma­li­styczny, nie znaj­dziemy tu żad­nych do­dat­ko­wych ak­ce­so­riów (jak np. słu­chawki czy etui), ale do tego zdą­ży­li­śmy się już wszy­scy przy­zwy­czaić.

Redmi 4X je­żeli cho­dzi o wy­miary jest smart­fo­nem na­prawdę kom­pak­to­wym jak na dzi­siej­sze ten­den­cje, wg któ­rych smart­fony ro­sną. Wymiary urzą­dze­nia to: 139 x 70 x 8,7 mm a jego 150 gra­mów jest do­brze wy­wa­żone. Po wy­ję­ciu te­le­fonu z pu­dełka, od razu zwró­ci­łem uwagę na fakt, że te­le­fon, po­mimo swo­ich mało prze­past­nych ga­ba­ry­tów, jest do­syć ciężki (nie prze­sad­nie). Oczywiście waga ta jest spo­wo­do­wana za­sto­so­wa­nym ogni­wem, ale o nim nieco póź­niej. Wykonanie pro­duktu jest bar­dzo sta­ranne, na­to­miast, po­dob­nie jak w Note 4X, nie per­fek­cyjne. Konstrukcja jest sztywna, nic się nie wy­gina, nie ugina, ani nie skrzypi.

Tylna cen­tralna po­krywa jest z me­talu. Wykonana jest ona do­brze, na gładko i z ma­to­wym wy­koń­cze­niem. Podobnie jak w więk­szym mo­delu ca­łość to jedna bryła me­talu z wy­jąt­kiem dwóch ma­łych pla­sti­ko­wych wsta­wek (w ko­lo­rze te­le­fonu) u góry i dołu, które to mają za za­da­nie po­pra­wić ja­kość sy­gnału zbie­ra­nego przez an­teny. Telefon za sprawą swo­ich skrom­nych ga­ba­ry­tów i ob­łych kra­wę­dzi świet­nie leży w dłoni, lecz za sprawą me­talu jest do­syć śli­ski (zresztą chyba jak więk­szość no­wych te­le­fo­nów) co na­leży mieć na uwa­dze w pierw­szych chwi­lach ob­co­wa­nia z te­le­fo­nem. Jednak pewny chwyt, na który po­zwala te­le­fon, spra­wia, że po chwili jed­nak ła­two można ob­słu­gi­wać smart­fon jedną ręką, bez obaw o jego wy­śli­zgnię­cie się. W gór­nej czę­ści me­ta­lo­wej po­krywy, w cen­trum, umiesz­czono okrą­gły czyt­nik li­nii pa­pi­lar­nych, a apa­rat znaj­duje się w le­wym gór­nym rogu i nie wy­staje poza ob­rys urzą­dze­nia. Całość po­zy­tyw­nej opi­nii o wy­glą­dzie po­tę­gują jesz­cze srebrne wstawki ład­nie łą­czące część me­ta­lową i pla­sti­kową.

Krawędzie te­le­fonu to już kom­pletna kla­syka. Z pra­wej strony znaj­dują się przy­ci­ski włącz­nika i re­gu­la­cji dźwięku. Przyciski są wy­ko­nane z me­talu i po­sia­dają do­brze wy­czu­walny, choć miękki klik. Co ważne nie są osa­dzone zbyt płytko, przez co ła­two je na­mie­rzyć nie spo­glą­da­jąc na urzą­dze­nie. Są osa­dzone do­brze, cia­sno, bez lu­zów i w za­sa­dzie nie ma się do cze­go­kol­wiek przy­cze­pić.

Na le­wej kra­wę­dzi znaj­duje się tylko tacka na dwie karty SIM. Jest to slot hy­bry­dowy, za­tem mamy moż­li­wość ko­rzy­sta­nia z dualSIM (mi­cro + nano) lub jed­nej microSIM i roz­sze­rze­nia pa­mięci za po­mocą karty microSD (do 128GB i w for­ma­cie VFAT).

Górna kra­wędź skrywa w so­bie do­dat­kowy mi­kro­fon do re­duk­cji szu­mów w trak­cie re­je­stro­wa­nia wi­deo, port pod­czer­wieni i kla­syczny jack 3,5mm dla słu­cha­wek lub in­nych ak­ce­so­riów.

Na dol­nej kra­wę­dzi znaj­dziemy cen­tral­nie umiesz­czone wej­ście microUSB (z ob­sługą OTG) do ła­do­wa­nia i wy­miany da­nych, oraz po bo­kach dwie ma­skow­nice, gdzie lewa skrywa pod sobą mi­kro­fon, a pod prawą znaj­duje się gło­śnik.

Przód te­le­fonu w ca­ło­ści po­kryty jest ta­flą szkła ze zwięk­szoną od­por­no­ścią na za­ry­so­wa­nia. Niestety nie wia­domo od ja­kiego pro­du­centa, i choć nie mogę się wy­po­wie­dzieć o jego trwa­ło­ści i od­por­no­ści, o tyle ślizg jaki za­pew­nia jest bez za­rzutu. Szkło to za­okrą­glone jest na kra­wę­dziach w tech­no­lo­gii 2,5D, któ­rego oso­bi­ście bar­dzo nie lu­bię. Pod ta­flą szkła skrywa się mię­dzy in­nymi 5 ca­lowy ekran, który zaj­muje około 71% po­wierzchni przed­niej. Nad nim cen­tral­nie umiesz­czony jest gło­śnik do roz­mów. Na lewo od gło­śnika znaj­dują się czuj­niki zbli­że­niowy i na­tę­że­nia świa­tła, a po pra­wej ka­merka do wi­deo roz­mów. Pod ekra­nem znaj­dują się trzy do­ty­kowe przy­ci­ski (od le­wej: multitasking/​menu, home, back), które nie­stety nie są pod­świe­tlane. Szkoda, gdyż przez brak pod­świe­tle­nia cię­żej na­wi­go­wać w ciem­no­ściach. Szkoda też, że do­ty­kowe przy­ci­ski są re­pre­zen­to­wane gra­fiką, przez co su­ge­rują przy­pi­sane już do sie­bie funk­cje, choć nic nie stoi na prze­szko­dzie, aby w sys­te­mie zmie­nić ich za­da­nie. Pod przy­ci­skami na­wi­ga­cyj­nymi znaj­duje się rów­nież biała dioda LED dla po­wia­do­mień.

Ekran i multimedia

Ekran Xiaomi Redmi 4X to IPS LCD o wiel­ko­ści 5 cali. Jego roz­dziel­czość to 1280×720 pik­seli (HD) co daje około 294 ppi. Wynik skromny, i choć wprawne oko do­strzeże po­je­dyn­cze pik­sele, to w zu­peł­no­ści wy­star­cza­jący. Rozdzielczość HD jak na sprzęt tej klasy to coś czego po­winno się spo­dzie­wać. W końcu mamy tu­taj tylko pię­cio­ca­lowy wy­świe­tlacz. Zresztą po­przed­nia ge­ne­ra­cja rów­nież miała ekran 720p. Kolory są przy­zwo­icie od­wzo­ro­wane, żywe i na­sy­cone. Po kil­ku­na­stu urzą­dze­niach Xiaomi, mogę po­wie­dzieć jedno. Wyświetlacze mają na­prawdę do­bre. Inne dla róż­nych urzą­dzeń, ale każde do­bre, albo bar­dzo do­bre w swo­jej kla­sie. Dodatkowo opro­gra­mo­wa­nie MIUI umoż­li­wia nie­wielką, ale jed­nak, re­gu­la­cję barw. Możemy do­sto­so­wać tak tem­pe­ra­turę jak i kon­trast, co po­zwoli na do­pa­so­wa­nie wg wła­snych upodo­bań. Zaimplementowany jest rów­nież tryb czy­tel­nika, który re­du­kuje ko­lor nie­bie­ski (mę­czący dla ludz­kiego oka) i spra­wia, że ekran staje się mocno żół­tawy. Reprodukcja ko­loru bia­łego jest do­bra, nie ma prze­sad­nej ten­den­cji do wpa­da­nia w sza­rość, na­to­miast czerni z ko­lei bra­kuje głębi. Kąty wi­dze­nia są do­bre i do­ku­czają tylko po sko­sie, czyli nic nad­zwy­czaj­nego wśród ekra­nów IPS LCD. W każ­dym in­nym przy­padku nie ma się do cze­go­kol­wiek przy­cze­pić. Naprawdę ocza­ro­wany je­stem ja­sno­ścią mak­sy­malną jest ona jak na sprzęt tej klasy wręcz re­we­la­cyjna i po­zwala na kom­for­towe użyt­ko­wa­nie w sło­neczne dni na ze­wnątrz. Świetna jest rów­nież ja­sność mi­ni­malna, która jest na tyle mała, aby nie draż­nić oczu w ciem­no­ściach. Naprawdę wiel­kie brawa za to dla Xiaomi, że w sprzę­cie ta­kiej klasy, za­dbało o coś co ma wielki wpływ na kom­fort ko­rzy­sta­nia. Mając moż­li­wość po­rów­na­nia z po­przed­ni­kiem (Redmi 3) stwier­dzam, że ekran Redmi 4X jest pod każ­dym wzglę­dem lep­szy od tego mon­to­wa­nego w swoim po­przed­niku. To tylko po­twier­dza, że Xiaomi w swo­ich ko­lej­nych ite­ra­cjach mo­deli wcale nie mon­tuje po­zo­sta­ło­ści z po­przed­nich lat, ale o tym już wspo­mi­na­łem w po­przed­nim te­ście. Poniżej mo­że­cie zo­ba­czyć jak świe­ci ekran Redmi (po le­wej) i Redmi 3 (po pra­wej) i choć zdję­cie tego nie od­daje, to róż­nica jest na ko­rzyść młod­szego brata.

Głośnik mono znaj­du­jący się u spodu gra nie­zbyt gło­śno, ale za to wy­star­cza­jąco czy­sto, choć nie na naj­wyż­szym usta­wie­niu gło­śno­ści. Można na­wet usły­szeć głę­bię dźwięku, choć nie na­leży spo­dzie­wać się re­we­la­cji po ma­lut­kim gło­śniczku. Dźwięk nie jest pła­ski, ale da­leko mu do na­zwa­nia go wy­bit­nym. Gra tro­chę le­piej niż można by się tego spo­dzie­wać po te­le­fo­nie ze ni­skiej półki. Skoro już mowa o od­twa­rza­niu mu­zyki, chciał­bym wspo­mnieć o ja­ko­ści dźwięku wy­do­by­wa­nego ze złą­cza 3,5mm jack. Nie znaj­dziemy tu­taj żad­nych de­dy­ko­wa­nych prze­twor­ni­ków cy­frowo-ana­lo­go­wych (DAC) czy in­nych tech­no­lo­gii po­pra­wia­ją­cych ja­kość dźwięku, co jest oczy­wi­ste w tej ka­te­go­rii ce­no­wej. Natomiast dźwięk po pod­łą­cze­niu słu­cha­wek jest na­prawdę do­bry. Jest gło­śno, czy­sto i z pew­no­ścią nie można po­wie­dzieć, że jest to coś na czym Xiaomi za­osz­czę­dziło. Domyślny od­twa­rzacz dys­po­nuje ko­rek­to­rem dźwięku, za po­mocą któ­rego mo­żemy do­sto­so­wać brzmie­nie wg wła­snych pre­fe­ren­cji. Biorąc pod uwagę gło­śnik i dźwięk ze złą­cza mini jack, dźwięk na­leży oce­niać jako do­bry. Odtwarzanie róż­nego ro­dzaju mul­ti­me­diów nie sta­nowi żad­nego pro­blemu dla Redmi 4X. Wbudowany od­twa­rzacz wi­deo bez pro­ble­mów ra­dzi so­bie z wie­loma for­ma­tami i kon­te­ne­rami wi­deo, włą­cza­jąc w to pliki MKV, które od­twa­rzane są bez pro­ble­mów (rów­nież bez pro­ble­mów z dźwię­kiem). Nie jest rów­nież pro­ble­mem od­twa­rza­nie ma­te­ria­łów ko­do­wa­nych z uży­ciem H265, które od­twa­rzane są płyn­nie i bez­pro­ble­mowo, choć ra­czej na tak nie­wiel­kim wy­świe­tla­czu nikt nie bę­dzie ra­czej tego ro­bił zbyt czę­sto.

Hardware

Sprzęt za­sto­so­wany w obec­nej ge­ne­ra­cji Xiaomi Redmi 4X nie za­ska­kuje ni­czym. Redmi 4X zo­stał wy­po­sa­żony w pod­ze­społy ty­powe dla urzą­dzeń z ni­skiej półki de­biu­tu­ją­cych pod ko­niec ze­szłego i po­czątku obec­nego roku. SoC Snapdragon 435 to 64-bi­towa, ośmior­dze­niowa jed­nostka z rdze­niami Cortex A53 wy­ko­nana w nieco już prze­sta­rza­łym 28nm pro­ce­sie tech­no­lo­gicz­nym, gdzie rdze­nie tak­to­wane mogą być ze­ga­rem do 1,4GHz. Za gra­fikę od­po­wiada układ Adreno 505, a ca­łość jest wspie­rana przez 3GB pa­mięci RAM LPDDR3. Widząc taki ze­staw można więc za­kła­dać, że jest je­den z tych smart­fo­nów, na któ­rych nic nie działa tak jak po­winno. Nic bar­dziej myl­nego, po­nie­waż SD435 jest cał­kiem nie­złą kon­struk­cją. Należy też wziąć pod uwagę, że prce­sory, które na­pę­dzają smart­fony od paru lat, są na­prawdę wy­daj­nymi jed­nost­kami. Owszem, nie mamy tu­taj do czy­nie­nia z to­po­wym ukła­dem, ale to nie zmie­nia faktu, że moc drze­miąca w nim jest na tyle duża, aby urzą­dze­nie nie iry­to­wało swoim dzia­ła­niem. Efektem ta­kiej kon­fi­gu­ra­cji jest wy­star­cza­jąco płyn­nie dzia­ła­jący smart­fon, nie­cier­piący przy oka­zji na pro­blemy z ja­kim­kol­wiek prze­grze­wa­niem. Testowany przeze mnie mo­del wy­po­sa­żony jest w 32GB pa­mięci we­wnętrz­nej eMMC 5.1 z czego dla użyt­kow­nika do­stępne jest ok. 24GB. Dobrą wia­do­mo­ścią jest moż­li­wość roz­sze­rze­nia pa­mięci za po­mocą karty microSD i to do aż 128GB, choć wtedy trzeba się po­go­dzić z re­zy­gna­cją z jed­nej karty SIM. Ciekawe kiedy i czy w końcu pro­du­cenci pójdą po ro­zum do głowy i za­pro­po­nują dual SIM plus osobne wej­ście na kartę pa­mięci. Aparaty to ma­tryce o wiel­ko­ści 13 (tylny) i 5 (przedni) me­ga­pik­seli. Tylny apa­rat jest wspie­rany przez po­je­dyn­czą, ale do­syć sku­teczną, diodę LED. Bateria z ko­lei po­siada aż 4100mAh i nie jest ona wy­mienna.

Łączność

Jeżeli cho­dzi o łącz­ność to mamy do dys­po­zy­cji WiFi 802.11 a/​b/​g/​n/​ac, a więc na­wet wię­cej niż można by ocze­ki­wać po smart­fo­nie z ta­kiej ka­te­go­rii. Telefon ofe­ruje wspar­cie dla Dual SIM – Dual Standby z dwoma slo­tami mi­cro + nano SIM, z któ­rych ten drugi można po­świę­cić aby roz­sze­rzyć pa­mięć we­wnętrzną za po­mocą karty microSD. Redmi 4X ob­słu­guje sieć 4G LTE (mo­dem LTE ka­te­go­rii 7). Model ten wy­stę­puje rów­nież w wer­sji z ob­sługą czę­sto­tli­wo­ści 800MHz (B20), która po­woli jest wdra­żana przez pol­skich ope­ra­to­rów ko­mór­ko­wych, ale która nie jest nie­zbędna w na­szym kraju. Smartfon bez ja­kich­kol­wiek pro­ble­mów pod­łą­cza się do sieci, a po ewen­tu­al­nej utra­cie za­sięgu wraca do niej żwawo, a sam za­sięg jest do­bry. Mam wra­że­nie, że jest nieco lep­szy niż w Redmi Note 4X, do któ­rego i tak nie mia­łem za­strze­żeń. Podobnie jak w in­nych te­sto­wa­nych przeze mnie mo­de­lach Xiaomi nie zda­rzyło mi się, aby te­le­fon zgu­bił za­sięg tam gdzie nie po­wi­nien tego ro­bić. Jakość roz­mów jest na bar­dzo do­brym po­zio­mie, gło­śnik do roz­mów spra­wuje się bez za­strze­żeń, tak samo jak i główny mi­kro­fon. Zarówno ja jako od­biorca jak i moi roz­mówcy nie mie­li­śmy za­strze­żeń do ja­ko­ści prze­pro­wa­dza­nych roz­mów. Dźwięk roz­mów jest czy­sty, choć nie­zbyt gło­śny, co cza­sami w gło­śnym oto­cze­niu może nieco prze­szka­dzać. Dodam tylko, że po­dob­nie było z Mi5, jed­nak po jed­nej z ak­tu­ali­za­cji opro­gra­mo­wa­nia, gło­śnik do roz­mów zy­skał na gło­śno­ści. Oprócz tego znaj­dziemy rów­nież Bluetooth w wer­sji 4.2 (A2DP, LE), moż­li­wość udo­stęp­nia­nia swo­jego łą­cza po­przez WiFi Hotspot/​Tethering, Wi-Fi Direct, ob­sługę DLNA, a także przy­datny trans­mi­ter pod­czer­wieni, który wraz z od­po­wied­nią apli­ka­cją po­zwoli na ste­ro­wa­nie sprzę­tami w domu (np. TV, sys­tem au­dio, tu­ner sa­te­li­tarny, kli­ma­ty­za­tor itp.). Nie za­bra­kło ra­dia FM, ale za to brak jest mo­dułu NFC. Choć ro­zu­miem, że jest to te­le­fon bu­dże­towy to na­prawdę wielka szkoda bo oso­bi­ście bar­dzo ce­nię NFC i czę­sto z niego ko­rzy­stam. Jeżeli cho­dzi o geo­lo­ka­li­za­cję to Redmi 4X wy­po­sa­żony jest w sys­temy GPS (wraz z A‑GPS), Glonass i Beidou (nie­ob­słu­gi­wany w Europie). Aplikacje po­zy­cjo­nu­jące szybko znaj­dują ak­tu­alną po­zy­cję i ro­bią to do­syć do­kład­nie. Telefon ła­pie fixa bez­pro­ble­mowo i szybko, za­równo w sa­mo­cho­dzie jak i pod chmurką. Nieco go­rzej ra­dzi so­bie w po­miesz­cze­niach za­mknię­tych po­trze­buje on zde­cy­do­wa­nie wię­cej czasu, a nie­do­kład­ność jest nie mała. Podsumowując pracę GPS można jed­nak stwier­dzić, że działa on po­praw­nie, a smart­fon jako na­wi­ga­cja pie­sza lub sa­mo­cho­dowa bę­dzie się nada­wał bez­pro­ble­mowo, co nie jest ta­kie oczy­wi­ste w sprzę­cie tej klasy.

Aparat

Testowany przeze mnie Xiaomi Redmi 4X zo­stał wy­po­sa­żony w główny apa­rat o ma­trycy 13 me­ga­pik­seli i świe­tle f/2.0. Jest to sen­sor Samsung S5K3L8 z au­to­fo­ku­sem z de­tek­cją fazy (PDAF) i pik­se­lach o wiel­ko­ści 1,12 mi­krona. Jest to ten sam sen­sor, który mon­to­wany jest w więk­szym bra­cie Redmi Note 4 w wer­sji glo­bal­nej. Jest on jed­nak za­uwa­żal­nie gor­szy od tego za­sto­so­wa­nego w Note 4X. Nie ma jed­nak zbyt­nio co na­rze­kać. Nie znaj­dziemy tu­taj sta­bi­li­za­cji ob­razu, za­równo tej optycz­nej (OIS) jak i elek­tro­nicz­nej (EIS). Jak na te­le­fon ni­sko­bu­dże­towy mu­szę przy­znać, że z apa­ratu, w ogól­nym roz­ra­chunku, je­stem za­do­wo­lony. Nie tak jak z tego w Note 4X, ale mu­szę przy­znać, że za­cho­wuje się on przy­zwo­icie, choć nie ma co się spo­dzie­wać spek­ta­ku­lar­nych efek­tów. Jakość wg mnie jest na­wet de­li­kat­nie lep­sza od tej ja­kiej można by ocze­ki­wać po te­le­fo­nie z tej półki ce­no­wej. Aparat po­zwala ro­bić zdję­cia cie­ka­wej ja­ko­ści w do­brych wa­run­kach oświe­tle­nio­wych, a to za sprawą nie­złego od­wzo­ro­wa­nia barw. Niestety zdję­cia po­zba­wione są szcze­gó­łów, a na jed­no­li­tych tłach wi­doczny jest szum. W sła­bych wa­run­kach oświe­tle­nio­wych jest zde­cy­do­wa­nie go­rzej. Zdjęcia są bar­dzo za­szu­mione, a przez brak ja­kiej­kol­wiek sta­bi­li­za­cji czę­sto po­ru­szone. Sytuacji nie ra­tuje na­wet HDR, który o dziwo daje mi­zerne efekty. Powtórzę to co pi­sa­łem ostat­nio. Z do­świad­cze­nia mogę po­wie­dzieć jedno, Xiaomi ma wielki pro­blem z opro­gra­mo­wa­niem apa­ratu. Nie mam na my­śli sa­mej apli­ka­cji, a ra­czej al­go­rytmy z ja­kich ona ko­rzy­sta. Zawsze, ale to na­prawdę za­wsze, po wy­ko­na­niu zdję­cia w try­bie au­to­ma­tycz­nym oka­zuje się, że ISO jest na tyle duże, że śmiało można z nim zje­chać w try­bie ma­nu­al­nym, do­sta­jąc w efek­cie zdję­cie zde­cy­do­wa­nie lep­sze. Podsumowując apa­rat, mimo wszystko oce­niam go po­zy­tyw­nie, po­nie­waż więk­szość zro­bio­nych przeze mnie zdjęć jest na ak­cep­to­wal­nym po­zio­mie, co jed­nak w tym seg­men­cie jest ra­czej rzad­ko­ścią. Redmi 4X po­zwala na na­gry­wa­nie wi­deo w roz­dziel­czo­ści FullHD w 30 klat­kach na se­kundę, a ja­kość na­gry­wa­nego wi­deo jest bar­dzo prze­ciętna. Gdyby bi­trate był odro­binę wyż­szy, to z pew­no­ścią po­pra­wi­łoby to sy­tu­ację z na­gry­wa­nym wi­deo, ale być może są to ogra­ni­cze­nia pro­ce­sora, który mógłby mieć pro­blemy z więk­szym bi­tra­tem. Przedni apa­rat to z ko­lei 5 me­ga­pik­se­lowa ma­tryca f/2.2, która do ewen­tu­al­nych wi­deo roz­mów, czy zdjęć typu sel­fie, jest wię­cej niż wy­star­cza­jąca. Co prawda pro­blemy za­czy­nają się w ciem­no­ściach, ale ogól­nie rzecz bio­rąc jest nie­źle. Poniżej mo­że­cie zo­ba­czyć kilka przy­kła­do­wych zdjęć zro­bio­nych w róż­nych wa­run­kach oświe­tle­nio­wych, za­równo na ze­wnątrz jaki w po­miesz­cze­niu.

Bateria

Xiaomi w Redmi 4X po­sta­no­wiło za­mon­to­wać ogniwo, które go­ści w wielu mo­de­lach chiń­skiego pro­du­centa, o cał­kiem spo­rej po­jem­no­ści 4100mAh. Biorąc pod uwagę po­jem­ność ba­te­rii, śred­nio wy­ma­ga­jące pod­ze­społy, i nie­wielki ekran można ocze­ki­wać bar­dzo do­brych re­zul­ta­tów na ba­te­rii. I tak w isto­cie jest. Kolejny raz nie udało mi się cał­ko­wi­cie roz­ła­do­wać smart­fonu w ciągu jed­nego dnia. Bez pro­ble­mowo koń­czy­łem dwa dni na ba­te­rii śred­nio in­ten­syw­nego uży­wa­nia z ekra­nem włą­czo­nym przez 10–11 go­dzin To wy­nik na­prawdę re­we­la­cyjny. Jedynym man­ka­men­tem, o ile można się do cze­go­kol­wiek w kwe­stii ba­te­rii przy­cze­pić, to czas peł­nego ła­do­wa­nia. Taką samą uwagę mia­łem co do ba­te­rii w Note 4X.  Dołączona ła­do­warka 5V/​2A ła­duje smart­fon od zera w ciągu 2 go­dzin i 30 mi­nut, a to ze względu na brak ak­tyw­nego wspar­cia dla szyb­kiego ła­do­wa­nia. To co jest istot­nie w te­ma­tach ba­te­rii i jej prze­bie­gów, to na­leży pa­mię­tać, że jest to sprawa dys­ku­syjna i ciężko to po­rów­ny­wać. Każdy z nas w inny spo­sób ko­rzy­sta z urzą­dze­nia. Jeden wy­ko­rzy­stuje go tylko do prze­glą­da­nia stron WWW, inny lubi po­grać, a trzeci po­oglą­dać filmy. Na szczę­ście mój spo­sób ko­rzy­sta­nia ze smart­fo­nów od lat wy­gląda bar­dzo po­dob­nie więc swoje re­zul­taty mogę po­rów­ny­wać sam ze sobą. Ja ko­rzy­stam ze smart­fo­nów w spo­sób mie­szany. Przede wszyst­kim po­chła­niam tre­ści na stro­nach WWW (via Chrome), cza­sami w coś za­gram (na Redmi 4X z ra­cji wiel­ko­ści ekranu tro­chę mniej). Zdarzy mi się coś obej­rzeć na YouTube. Posiadam syn­chro­ni­za­cję czte­rech kont Google (dwa z nich pełna syn­chro­ni­za­cja, dwa tylko Gmail), jedno konto Exchange (pełna syn­chro­ni­za­cja), do tego tro­chę Facebooka/​Twittera, dużo mu­zyki ze Spotify via blu­eto­oth, syn­chro­ni­za­cję Dropbox, One Drive. A to wszystko w więk­szo­ści przy­pad­ków przy po­mocy LTE, co rów­nież ma wpływ na ży­wot­ność ba­te­rii. Warto za­zna­czyć, że, pod­czas te­stów ko­rzy­sta­łem z tylko z jed­nej karty SIM, co rów­nież ma wpływ na ży­wot­ność ba­te­rii. W każ­dym ra­zie ba­te­ria jest du­żym plu­sem tego smart­fona i spi­suje się ona re­we­la­cyj­nie. Naprawdę ciężko mi so­bie wy­obra­zić ko­goś, kto jest w sta­nie zmie­rzyć się i wyjść zwy­cię­sko z po­je­dynku z ba­te­rią Redmi 4X  po­zba­wia­jąc jej ca­łej ener­gii w ciągu jed­nego dnia (oczy­wi­ście wy­klu­cza­jąc nie­prze­wi­dziane dre­naże ba­te­rii, które pod­czas mo­ich te­stów nie wy­stą­piły lub 7–8 go­dzinne gra­nie).

System i wydajność

Urządzenie za­de­biu­to­wało pod kon­trolą Androida 6.0 Marshmallow z au­tor­ską na­kładką MIUI w wer­sji 8. W chwili kiedy ja mam to urzą­dze­nie do­stępna jest ak­tu­ali­za­cja Androida do wer­sji 7.0 Nougat, choć te­sty prze­pro­wa­dzi­łem na po­przed­niej wer­sji sys­temu. Wspomnę jed­nak, że po ak­tu­ali­za­cji, smart­fon za­cho­wuje się jesz­cze le­piej. Pamiętać na­leży, że Xiaomi, ak­tu­ali­zuje swoje urzą­dze­nia co ty­dzień (wer­sja dev), nie tylko wpro­wa­dza­jąc po­prawki bez­pie­czeń­stwa i uspraw­nie­nia, ale także do­da­jąc nowe funk­cje. Tym co sta­nowi o sile MIUI jest to, że ko­rzy­sta­jąc z Xiaomi bar­dziej po­winno się cze­kać na ak­tu­ali­za­cje MIUI niż ko­lejne wer­sje Androida. Często zda­rza się, że no­wo­ści z no­wej wer­sji Androida tra­fiają do ak­tu­ali­za­cji MIUI. Wsparcie ja­kie ofe­ruje Xiaomi dla swo­ich star­szych słu­cha­wek jest godne na­śla­do­wa­nia, na­wet je­śli z wpro­wa­dza­nych zmian czy na­pra­wia­nych błę­dów wielu się pod­śmie­chuje.

Ciężko jest mi opi­sy­wać MIUI, gdyż dla mnie to już co­dzien­ność i wg mnie jest to naj­lep­sza na­kładka au­tor­ska na Androida i mó­wię to jako wie­lo­letni fan czy­stego sys­temu od Google. Dla ko­goś świe­żego pierw­sze co rzuca się w oczy to duża jed­no­rod­ność i spój­ność ca­łego sys­temu. Każda sys­te­mowa apli­ka­cja wy­dana przez Xiaomi oparta jest na jed­nym, wspól­nym sche­ma­cie gra­ficz­nym. Jest to bar­dzo ważne z es­te­tycz­nego punktu wi­dze­nia. Wszystko zo­stało prze­my­ślane i uło­żone w od­po­wiedni spo­sób. Zasadniczą zmianą w po­rów­na­niu do czy­stego Androida to brak „app dra­wera” (szu­flady apli­ka­cji), który po wy­su­nię­ciu umoż­li­wia do­stęp do wszyst­kich apli­ka­cji za­in­sta­lo­wa­nych w sys­te­mie. W MIUI cała na­wi­ga­cja po­mię­dzy apli­ka­cjami od­bywa się bez­po­śred­nio na pul­pi­tach, czyli ana­lo­gicz­nie jak w iOS i no­wych wer­sjach na­kła­dek in­nych pro­du­cen­tów. To obok czego nie można przejść obo­jęt­nie to bar­dzo duże moż­li­wo­ści kon­fi­gu­ra­cyjne, któ­rych nie po­wsty­dziłby się nie­je­den laun­cher. Być może mogą się one oka­zać zbyt roz­bu­do­wane dla nie jed­nego użyt­kow­nika, ale na­prawdę trzeba po­zy­tyw­nie oce­nić fakt, że my jako użyt­kow­nicy czu­jemy, że mamy kon­trolę nad ca­łym sys­te­mem. Wiele osób za­rzuca Xiaomi, że sys­tem w ich wy­da­niu nie ra­dzi so­bie z po­wia­do­mie­niami, które nie za­wsze do­cho­dzą, czy też z dzia­ła­niem apli­ka­cji w tle. Problem ten to je­den, wielki mit. Xiaomi ceni bar­dzo ener­go­osz­częd­ność, w związku z czym do­myśl­nie apli­ka­cje nie są do­da­wane do au­to­startu i mają do­myślne włą­czone ogra­ni­czone dzia­ła­nie w tle. Wystarczy jed­nak in­te­re­su­jące nas apli­ka­cje do­dać do au­to­startu, a dzia­ła­nie w tle po­zo­sta­wić bez ogra­ni­czeń, aby nie mieć ja­kich­kol­wiek pro­ble­mów. Jest to spraw­dzone przeze mnie na około 20 smart­fo­nach Xiaomi, więc ze stu pro­cen­tową pew­no­ścią mó­wię, że te pro­blemy są wy­ssane z palca.

To co bar­dzo cie­szy to brak apli­ka­cji śmieci, oczy­wi­ście w wer­sji opro­gra­mo­wa­nia Global. W smart­fo­nie znaj­dziemy do­kład­nie to, co po­trzebne jest do wy­god­nego ko­rzy­sta­nia z sys­temu, wszyst­kich moż­li­wo­ści smart­fonu i jest to nie­wąt­pliwy plus. Domyślnie, na świe­żym sys­te­mie znaj­dują się apli­ka­cje do two­rze­nia ko­pii sys­temu, za­rzą­dza­nia pli­kami, po­łą­cze­nia FTP, mo­ni­to­ro­wa­nia wy­ko­rzy­sta­nia pa­kie­tów sie­cio­wych, za­pora sie­ciowa czy na­wet kom­pas. A to wszystko za­ser­wo­wane w bar­dzo przy­jem­nej dla oka for­mie, a także w in­tu­icyjny spo­sób. Domyślne apli­ka­cje są dużo bar­dziej za­awan­so­wane niż te do­myślne w czy­stym Androidzie czy na­kład­kach in­nych pro­du­cen­tów. Warto wspo­mnieć o ta­kich do­dat­kach jak Second Space, który two­rzy na urzą­dze­niu od­rębny pro­fil (je­den mo­żemy np. prze­zna­czyć do pracy, a drugi jako pry­watny), czy o moż­li­wo­ści klo­no­wa­nia apli­ka­cji. Szczególnie ta druga opcja jest re­we­la­cyjna gdyż po­zwala nam na jed­nym urzą­dze­niu, w ra­mach jed­nego pro­filu ko­rzy­stać z dwóch ta­kich sa­mych apli­ka­cji z od­dziel­nymi da­nymi. Możemy za­tem mieć dwie apli­ka­cje Whatsup z róż­nymi nu­me­rami te­le­fonu, czy dwie od­dzielne apli­ka­cje Facebooka z róż­nymi pro­fi­lami. Telefon po­siada sys­tem w wer­sji Global w związku z czym apli­ka­cje Google są do­stępne za­raz po uru­cho­mie­niu i to wła­śnie na tej wer­sji prze­pro­wa­dza­łem te­sty. Dostępny jest jed­nak ROM wy­da­wany przez spo­łecz­ność xia​omi​.eu (miu­ipol­ska), który po­siada wiele uspraw­nień i wg mnie jest naj­lep­szym roz­wią­za­niem dla użyt­kow­ni­ków Xiaomi w Europie. Pozbawiony jest on wszyst­kich chiń­skich apli­ka­cji, jest wie­lo­ję­zy­kowy (oczy­wi­ście z ję­zy­kiem pol­skim, zresztą tak jak wer­sja Global), współ­pra­cuje za­raz po uru­cho­mie­niu z usłu­gami Google i po pro­stu działa le­piej niż wer­sja Global. Należy jed­nak pa­mię­tać i mieć na uwa­dze to, że do­myśl­nie bo­otlo­ader jest za­blo­ko­wany, co spra­wia, że nie można za­in­sta­lo­wać nic poza ory­gi­nal­nym so­ftem. Na szczę­ście Xiaomi daje moż­li­wość jego od­blo­ko­wa­nia każ­demu użyt­kow­ni­kowi. Aby to zro­bić, na­leży mieć zwe­ry­fi­ko­wane konto Xiaomi (usta­wiony email, py­ta­nia za­bez­pie­cza­jące i zwe­ry­fi­ko­wany nr te­le­fonu), które nie ko­niecz­nie musi być na­sze. Kiedy konto jest zwe­ry­fi­ko­wane na­leży zło­żyć prośbę o od­blo­ko­wa­nie bo­otlo­adera i w ciągu kilku dni po­win­ni­śmy otrzy­mać zgodę. W prak­tyce wy­gląda to o wiele pro­ściej, a ku­pu­jąc np. w Ibuygou do­sta­jemy te­le­fon z od­blo­ko­wa­nym już bo­otlo­ade­rem. Następnie wy­star­czy mieć na urzą­dze­niu chiń­ski ROM, za­lo­go­wać się na konto Xiaomi ze zgodą i za po­mocą pro­gramu MiUnlock od­blo­ko­wać bo­otlo­ader. Cały pro­ces trwa kilka se­kund i spro­wa­dza się do kilku klik­nięć. Całość jest pro­sta, a moż­li­wość za­in­sta­lo­wa­nia ROMu xia​omi​.eu jest warta po­świę­ce­nia kilku chwil na po­czy­ta­nie in­struk­cji czy tu­to­riali. Co naj­lep­sze raz uzy­skana zgoda, zo­staje ak­tywna cały czas na kon­cie, więc w przy­padku no­wego te­le­fonu, można go od­blo­ko­wać wcze­śniej­szym kon­tem (z ogra­ni­cze­niem cza­so­wym raz na 30 dni).

MIUI wspiera mo­tywy, co spra­wia, że moż­li­wo­ści zmie­nia­nia do­myśl­nego wy­glądu są bar­dzo duże. Odpowiedzialna za to jest spe­cjalna apli­ka­cja Motywy, w któ­rej mo­żemy zmie­nić do­słow­nie wszystko – od ta­pety pul­pitu i ekranu blo­kady za­czy­na­jąc, a na czcion­kach i ani­ma­cji uru­cha­mia­nia sys­temu koń­cząc. Dodatkowo za­soby sie­ciowe mo­ty­wów są na tyle duże, że za­miast two­rzyć sa­memu, śmiało można ro­zej­rzeć się za go­to­wym mo­ty­wem. W Redmi 4X nie­stety nie za­im­ple­men­to­wano me­tody wy­bu­dza­nia urzą­dze­nia po­przez po­dwójne tap­nię­cie w ekran, choć z ra­cji nie­wiel­kiego ekranu nie jest to du­żym pro­ble­mem

Sam sys­tem działa cał­kiem przy­zwo­icie, a ani­ma­cje są płynne. Smartfon działa nieco le­piej niż swój po­przed­nik, choć i do niego nie mia­łem za­strze­żeń. Wszystko działa tak jak po­winno. Szybkość dzia­ła­nia jak i re­ago­wa­nia rzadko kiedy po­zo­sta­wia coś do ży­cze­nia. Po dwóch ty­go­dniach ko­rzy­sta­nia nie zda­rzyło się, aby te­le­fon po­trze­bo­wał re­startu. Z pew­no­ścią jest to za­sługą do­brej opty­ma­li­za­cji sys­temu, z któ­rej MIUI sły­nie nie od dziś. O tym, że mamy do czy­nie­nia z bu­dże­to­wym urzą­dze­niem rzadko kiedy wiemy. Jedynymi ta­kimi sy­tu­acjami są ła­do­wa­nia apli­ka­cji, które nie na­leżą do naj­szyb­szych.

Wszelkie gry te­sto­wane przeze mnie (jak np. Real Racing 3, Asphalt 8 czy Temple Run 2) dzia­łały pra­wi­dłowo i bez nie­kom­for­to­wych spo­wol­nień. W przy­padku gier oka­zuje się, że moc drze­miąca w Snapdragonie 435, a do­kład­niej w pro­ce­so­rze gra­ficz­nym Adreno 505 jest o dziwo wy­star­cza­jąca, gdyż gry kiedy już wresz­cie zo­staną za­ła­do­wane dzia­łają do­brze. Nawet dłuż­sze se­sje gra­nia nie spra­wiają, że urzą­dze­nie staje się prze­sad­nie cie­płe, choć ze względu na pro­ces 28nm wy­dzie­lane cie­pło jest od­czu­walne. Również prze­glą­da­nie pli­ków PDF o spo­rej wa­dze (po­nad 200MB plik z do­ku­men­ta­cją tech­niczną) nie spra­wiało ja­kie­goś wiel­kiego pro­blemu. Oczywiście nie wszystko zo­stało od razu wczy­tane, ale jest to nor­malne. Jeżeli cho­dzi za­tem o wy­daj­ność mo­żemy być spo­kojni, Redmi 4X to urzą­dze­nie, które co prawda nie grze­szy wy­daj­no­ścią, ale nie iry­tuje swoim dzia­ła­niem.

 

Również prze­glą­da­nie Internetu nie sta­nowi żad­nego wy­zwa­nia dla 4X. Co prawda wbu­do­wana w MIUI prze­glą­darka nie­zbyt przy­pa­dła mi do gu­stu, ale mu­szę przy­znać, że jest nie­zwy­kle sprawna. Działa o wiele le­piej niż np. Chrome i po­siada kilka faj­nych roz­wią­zań jak np. moż­li­wość od­pię­cia wi­deo, wy­świe­tla­nie go jako po­pup poza prze­glą­darką. Po za­in­sta­lo­wa­niu Chrome’a na­wi­go­wa­nie jest dla mnie cał­kiem kom­for­towe. Wczytywanie stron jest w miarę szyb­kie, a na­wi­go­wa­nie po raz za­ła­do­wa­nej stro­nie jest w więk­szo­ści przy­pad­ków płynne za­równo pod­czas prze­wi­ja­nia jak i po­więk­sza­nia.

Czytnik biometryczny

Zgodnie z pa­nu­ją­cymi od ubie­głego roku tren­dami obo­wiąz­kowa jest obec­ność czyt­nika li­nii pa­pi­lar­nych. Tak jak wi­dać na zdję­ciach, jest on okrą­gły i znaj­duje się na tyle urzą­dze­nia. Muszę przy­znać, że jego umiej­sco­wie­nie jest wy­godne. W za­sa­dzie znaj­duje się on w je­dy­nym wy­god­nym, na tyle urzą­dze­nia, miej­scu, z ra­cji na ogólne ga­ba­ryty urzą­dze­nia. Palec za­wsze sam tra­fia tam gdzie trzeba, a sama wiel­kość czyt­nika wy­daje się od­po­wied­nia. Możliwe jest do­da­nie do 5 od­ci­sków, z czego każdy jest ska­no­wany kil­ku­na­sto­krot­nie. Sam ska­ner jest do­syć pre­cy­zyjny, rzadko oznaj­mia­jąc wi­bra­cją, że nie roz­po­znał od­ci­sku, choć samo od­blo­ko­wy­wa­nie nie jest su­per szyb­kie. Nie mam jed­nak więk­szych za­strze­żeń co do ska­nera od­ci­sków, ko­rzy­stało mi się z niego wy­god­nie i kom­for­towo.

Ceny, dostępność i gwarancja

Z każ­dym ra­zem kiedy pi­szę o ce­nach wspo­mi­nam o tym, że nie jest nie­spo­dzianką to, że cena, za którą ofe­ro­wane są w skle­pach urzą­dze­nia Xiaomi jest inna niż su­ge­ro­wana na rynku Chińskim. W Chinach, po prze­li­cze­niu su­ge­ro­wa­nych Y899 na ame­ry­kań­ską wa­lutę, Redmi 4X można za­ku­pić w oko­li­cach $130 wprost od Xiaomi. Jak zwy­kle ry­nek do­syć szybko to zwe­ry­fi­ko­wał, a sprze­dawcy ko­rzy­sta­jąc z oka­zji, że Xiaomi nie za­pusz­cza się tak ocho­czo na rynki eu­ro­pej­skie, każą so­bie pła­cić za ten sprzęt około $145–150. Przebitka nie jest spe­cjal­nie duża, ale na tyle spora aby sprze­daw­com się to opła­cało. Cena mimo wszystko na­dal jest atrak­cyjna. Po raz ko­lejny te­stu­jąc urzą­dze­nie od Xiaomi mu­szę po­wie­dzieć, że jest to zde­cy­do­wa­nie uczciwa cena w sto­sunku do moż­li­wo­ści i ja­ko­ści ja­kie ofe­ruje Redmi 4X. W końcu do­sta­jemy duży smart­fon, który wal­czy z smart­fo­nami ze śred­niej półki in­nych pro­du­cen­tów, bę­dąc przy tym na­wet o po­nad po­łowę tań­szy. Wspomnę tylko, że ewen­tu­al­nym sprzę­to­wym ry­wa­lem jest Huawei Nova Smart, który jest wy­ce­niony na $200. Warto wspo­mnieć, że w Polsce jest ofi­cjal­nie do­stępny Redmi 4X w wer­sji mię­dzy­na­ro­do­wej, z ob­sługą B20, jed­nak cena za którą jest on ofe­ro­wany to roz­bój w biały dzień. Osobiście nie wi­dzę, naj­mniej­szego sensu w ku­po­wa­niu go w Polskiej dys­try­bu­cji, dla­tego też po­sta­no­wi­łem się­gnąć po mo­del Redmi 4X wprost z Chin. Smartfon do­stępny jest w sprze­daży w Chinach i w tam­tej­szych skle­pach można szu­kać swo­jej oka­zji. Nie ma się jed­nak czego oba­wiać, gdyż ist­nieje kilka spraw­dzo­nych miejsc, jak np. po­le­cane przeze mnie za­wsze i wszę­dzie iBuyGou (spraw­dzony sprze­dawca Xiaomi i nie tylko, a także part­ner np. MIUI Polska), z któ­rych bez obaw mo­żemy za­mó­wić sprzęt. Jest to sklep, w któ­rym do­ko­na­łem już kil­ku­na­stu za­ku­pów i ni­gdy nie na­po­tka­łem żad­nych pro­ble­mów. Tak jak wspo­mnia­łem wcze­śniej ofe­ruje on już od­blo­ko­wa­nie bo­otlo­aderu, co jest na­prawdę świetną rze­czą i ma­łym plu­si­kiem. Oczywiście nie jest to je­dyny słuszny sklep, ale z czy­stym su­mie­niem mogę go po­le­cić. Wszystkie moje trans­ak­cje zo­stały zre­ali­zo­wane spraw­nie (DHLem w 3 dni) i przy­jem­nie, bez przy­krych nie­spo­dzia­nek w po­staci do­dat­ko­wych opłat, więc jest to opcja zde­cy­do­wa­nie warta roz­wa­że­nia. Oczywiste jest, że za sprzęt spro­wa­dzany z poza gra­nic Europy na­leży za­pła­cić po­da­tek (te­le­fony są zwol­nione z cła), w związku z czym do­dat­ko­wym atu­tem jest moż­li­wość ubez­pie­cze­nia się od VATu. Zawsze po­zo­stają jesz­cze por­tale au­kcyjne (pol­skie Allegro czy też chiń­ski Aliexpress), gdzie ceny są różne, cza­sem mniej, a cza­sem bar­dziej atrak­cyjne, lecz sprzęt i tak spro­wa­dzany jest pro­sto z Chin i nie za­wsze mamy pew­ność co do sprze­dawcy, do­dat­ko­wych opłat czy też gwa­ran­cji. Pisałem o tym przy oka­zji Note 4X, że z ostat­nich in­for­ma­cji wy­nika, że na­prawdę spora część pa­czek wy­sy­ła­nych po­pu­lar­nymi, dar­mo­wymi wy­sył­kami z Chin wraca z po­wodu braku znaczka CE (na­klejka nie wy­star­czy). Nie ważne skąd za­ma­wia­cie, warto więc ko­rzy­stać z wy­sy­łek ku­rie­rem, ale to z ko­lei zwięk­sza szansę na VAT. Skoro przed chwilą pa­dło słowo gwa­ran­cja to warto wspo­mnieć, że w przy­padku za­kupu od wspo­mnia­nego iBuyGou może ona być re­ali­zo­wana u Europejskich part­ne­rów ser­wi­so­wych, a do­kład­niej w Hiszpanii bądź w Polsce (Wrocław), co rów­nież jest cie­kawą opcją. Jest to świetna wia­do­mość, gdyż w przy­padku ja­kich­kol­wiek pro­ble­mów nie trzeba od­sy­łać sprzętu do Chin, na­ra­ża­jąc się na więk­sze koszty i stratę czasu. Standardowo gwa­ran­cja jest roczna, ale za sym­bo­liczne $5 można ją prze­nieść na Europę, a za 10$ prze­dłu­żyć o do­dat­kowy rok.

Świetna propozycja

Muszę przy­znać, że Xiaomi Redmi 4X mnie ocza­ro­wał. Nie do końca wie­dzia­łem czego mogę się spo­dzie­wać, gdyż ża­den z po­przed­nich mo­deli nie miał po­dob­nych pod­ze­spo­łów. Porównując z po­przed­ni­kiem, wi­dać wy­raźny krok na przód pod wzglę­dem ja­ko­ści wy­ko­na­nia i wy­glądu. Skok wy­daj­no­ściowy jest nie­wielki, ale i to zo­stało po­pra­wione. W sto­sunku do po­przed­nika po­pra­wiono nie­malże każdy ele­ment, nie in­ge­ru­jąc zbyt­nio w cenę. Ekran w HD jest cał­kiem przy­zwo­ity i jest lep­szy niż w Redmi 3, sys­tem działa do­brze, nie jest za­śmie­cony nie­po­trzeb­nymi do­dat­kami, a ba­te­ria jest tak samo sprawna. To wszystko za do­brą cenę. Nie znaj­dziemy co prawda NFC czy moż­li­wo­ści szyb­kiego ła­do­wa­nia, ale trudno się ich obec­no­ści spo­dzie­wać w ni­sko­bu­dże­to­wym urzą­dze­niu. Bardzo miło za­sko­czyła mnie po­ręcz­ność, a urzą­dze­nie świet­nie leży w dłoni, spra­wia­jąc, że ob­sługa jedną ręką nie spra­wia żad­nych pro­ble­mów (do­dat­kowo MIUI ofe­ruje tryb ob­sługi jedną ręką, gdzie in­ter­fejs jest ska­lo­wany do 3,5, lub 4 cali). Jakość wy­ko­na­nia jest bar­dzo do­bra, spa­so­wa­nie ele­men­tów lep­sze niż w po­przed­niku, a użyte ma­te­riały ab­so­lut­nie nie zdra­dzają, że mamy do czy­nie­nia ze sprzę­tem z ni­skiej półki ce­no­wej. Płynność dzia­ła­nia i nie­za­wod­ność spra­wiają, że jest to te­le­fon godny za­ufa­nia, kom­for­towy w użyt­ko­wa­niu i nie iry­tu­jący w żąd­nym przy­padku. Oczywiście nie jest to de­mon szyb­ko­ści i w bench­mar­kach nie bije re­kor­dów, ale nie­zwy­kle rzadko zda­rza mu się gu­bić klatki ani­ma­cji tu i ów­dzie. Owszem jest cza­sami po­my­śli nieco du­żej, ale w więk­szo­ści przy­pad­ków spi­suje się wię­cej niż do­brze. Najważniejsze jest jed­nak to co pi­sa­łem już nie­jed­no­krot­nie w tym tek­ście, a mia­no­wi­cie Redmi 4X nie iry­tuje swoim dzia­ła­niem. Jest to nie­zwy­kle istotne, gdyż tak na­prawdę w ogól­nym roz­ra­chunku tylko to się li­czy. Nic nam ze świet­nie wy­ko­na­nego urzą­dze­nia, które na pa­pie­rze wy­daje się mo­ca­rzem, a pod­czas użyt­ko­wa­nia spra­wia, że chce się nim rzu­cić o ścianę. Wymagające gry nie sta­no­wią ja­kie­goś wiel­kiego pro­blemu dla tego urzą­dze­nia. Jest to jedno z tych urzą­dzeń, w któ­rych ciężko wy­tknąć praw­dziwe wady, ma­jąc na uwa­dze cenę urzą­dze­nia. Czas pracy na ba­te­rii jest re­we­la­cyjny i ogromną za­letą tego mo­delu, a apa­rat robi nie­naj­gor­sze zdję­cia, ale je­śli wa­runki sprzy­jają to jest na­prawdę do­brze. Wszystko to zo­stało wy­ce­nione na od­po­wied­nim po­zio­mie. Co prawda ni­żej mamy jesz­cze ka­te­go­rię en­try-le­vel (Xiaomi po­siada taki mo­del w swo­jej ofer­cie i jest to Redmi 4A), ale po prze­te­sto­wa­niu Redmi 4X za­czą­łem się po­waż­nie za­sta­na­wiać czy ta ka­te­go­ria ma sens. Za około 600zł, które trzeba wy­ło­żyć aby za­cząć przy­godę z Redmi 4X, jest to na­prawdę mocna pro­po­zy­cja za­równo wśród osób chcą­cych za­cząć przy­godę ze smart­fo­nami, jak i tych szu­ka­ją­cych sprzętu nie­dro­giego. Jest to urzą­dze­nie kom­pletne, które mniej za­awan­so­wa­nych użyt­kow­ni­ków z pew­no­ścią za­do­woli. Dodatkowo z ra­cji otwie­ra­nia się Xiaomi na poza chiń­skie rynki, a co za tym idzie wer­sje opro­gra­mo­wa­nia Global jest to sprzęt na­wet dla mniej świa­do­mych użyt­kow­ni­ków. Jedno na­to­miast po­zo­staje na­dal bez zmiany. Xiaomi to typ smart­fo­nów, któ­rym na po­czątku na­leży po­świe­cić nieco wię­cej czasu na kon­fi­gu­ra­cję w po­rów­na­niu do in­nych urzą­dzeń, ale gdy raz już to zro­bimy, mo­żemy cie­szyć się z na­prawdę nie­złego sprzętu.

_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​_​
źró­dło gra­fik: ma­te­riały pra­sowe Xiaomi

 

Spodobał Ci się ten wpis? Podziel się nim: